piątek, 29 sierpnia 2014

Także tego.

Piszę, piszę i nic nie mogę napisać. Nic mi nie wychodzi :D. Odzwyczaiłam się od prowadzenia bloga. Wbiłam, bo uznałam, że dobrze byłoby cokolwiek tu powiedzieć. Przede wszystkim, ogromne dzięki dla Ali <3. Jakub również miał coś dodać, ale podejrzewam, że nie doczekam się posta od niego. No a Alicja postarała się i napisała to nawet 2 razy xd.
No.
Olbrzymimi krokami nadchodzi koniec wakacji. Niby chciałabym, żeby trwały jeszcze trochę, ale to nawet dobrze, bo szybciej one się skończą, szybciej zacznie się ten okropny rok szkolny i szybciej się skończy. Już nie chcę siedzieć w gimbazjum. Oh God, WHY ? Teraz będzie najgorzej. Na każdym kroku każdy nauczyciel będzie nam tylko mówił jakie to wszystko jest ważne i że mamy się uczyć 'bo testy'. Szczerze mówiąc mam na to wyj***ne. Uczę się dla siebie a nie dla nauczycieli, więc wynik ma satysfakcjonować przede wszystkim mnie. I najgorsze jest to, że mogę nie dostać się tam gdzie chcę. Coraz częściej myślę o tym, żeby jednak wybrać LO a nie tak jak planowałam - technikum. Na razie staram się jak najmniej o tym myśleć bo zwariuję.
Ogólnie wakacje niezbyt fajne. Tyle tylko, że poprawił mi się kontakt z pewnymi osobami, mam nadzieję że tak już pozostanie i niczego nie zepsuję. A ja tak potrafię...
Tak, tak wiem. Szafro, pewnie chciałabyś, abym dodała jakiś przepis ale jakoś mi się nie chce xD dobrze wiesz, jak wyglądałby mój przepis na naleśniki :D (trochę tego, trochę tego...) i na tym koniec. Muszę kiedyś sprawdzić ile czego dokładnie daję i wtedy może tu podam ;>. Btw. dzisiaj zrobiłam przepyszne ciachoo, ale nie z przepisu a takie na szybko z torebki a konkretnie było to ciasto jogurtowe z ...Delecty ? Nie pamiętam xD polałam je roztopioną czekoladą i wyszło bardzo dobre.
Nie wiem czy jest sens pisania tu czegokolwiek, i tak nikt oprócz Ali zapewne tego nie czyta :D
w każdym razie, byee
Have a nice weekend ! xd

czwartek, 28 sierpnia 2014

Jaki będzie następny przepis Kamili? :)

Hej, cześć, siemano Wam wszystkim ludzie!
Wczoraj Kamila poprosiła mnie o to, żebym napisała coś na jej bloga. Więc teraz siedzę i piszę, chociaż mogłabym opublikować to, co napisałam wczoraj. Ale mi się nie podoba i dostaniecie inną wersję.
W sumie to nie wiem, o czym miałabym tutaj pisać. Opisywać historię tego, jak się poznałyśmy? Znamy się praktycznie od zawsze, jesteśmy sąsiadkami, nie lubiłyśmy się w podstawówce (odwieczna walka pomiędzy "baranami" i "aniołkami"), jeździmy razem do szkoły. Sprzedawałyśmy nawet razem w sklepiku! Jeny, jak tam zimno było, to sobie nikt nie wyobraża. No może Kuba, który siedział z nami na długich przerwach. Czasami. W każdym bądź razie, zimny sklepik zbliża ludzi, zwłaszcza, jeśli ma się jeden grzejący kaloryfer i nieszczelne okno. Kamila oczywiście w sklepiku miała katah 24/7/365 (365 bo jestem leniwa i nie chce mi się odliczać wakacji- zresztą Kamyk ma katah cały rok). 
Kamyszon mówi, że jest beztalenciem kulinarnym czy coś (w poście o rogalikach tak zaważyłam), to jest to KŁAMSTWO! Robi świetne rogaliki (♥), murzynka (♥), pizzę (♥), babeczki (♥), naleśniki z kurczakiem (♥)... mam pisać dalej, czy już się zaśliniliście? Serio, pyszne są. I już wiem, jakie posty nadchodzą na Kamili blogu! Ha! Ha! Ha! W sumie to miałam gdzieś przepis na naleśniki z kurczakiem, ale gdzieś zapodziałam, jak zwykle zresztą. Kamila, czekamy!
Pisałam już, że Kamyczek jest Dobrą Duszyczką? Pojechała po ciuchy, 3 domy i drogę dalej, dla Wiktorii, która wpadła do oczka u Huberta. To było śmieszne. Razem grillowałyśmy u Julki, bo chłopacy jakoś nie chęci przygrillować nam jedzonka. U Huberta też grillowałyśmy? Nie pamiętam, szczerze mówiąc. 
Ale pamiętam jak oglądałyśmy gwiazdy, robiłyśmy sobie słitki w nocy i lampa dawała po oczach, grałyśmy w Twistera z Julką, ale było ciemno i mało co widziałyśmy. Fajnie było. Kiedy powtórka? 
Ogólnie z Kamyszkiem jesteśmy English native speakers, więc wiecie...
Sucho jak na Saharze. Dobra, nie umiem opowiadać żartów... Chcecie o żyrafie? 




Takie tam my na wycieczce. 
To ja już kończę. Czekamy jeszcze na post Kuby i będzie supcio! <3 

piątek, 28 marca 2014

Hej.
Alicja prosiła, żebym dodała coś do końca marca, obiecałam - więc tworzę ;p. Pewnie znów wyjdzie bez sensu, składu i ładu ale wybaczcie, nie jestem w nastroju. O czym tak w ogóle mam napisać ? Dobre pytanie… nie mam pomysłu, jest piątek, wieczór co oznacza tylko jedno. Mój mózg już nie pracuje ;). No ale, nie będę przynudzać. U mnie od ostatniego wpisu, raczej bez większych zmian. Ostatnio mam dobry humor i sporo energii, ale dzisiaj jakoś dopadła mnie chandra ;d. Cały dzień praktycznie leżałam i oglądałam serial wcinając chipsy ;D sporo też myślałam i miałam doła, ale już jest lepiej. Mam nadzieję, że jutro już w ogóle wszystko wróci do normy. Btw. Muszę odwiedzić inne blogi, bo ostatnio coś je zaniedbałam. Pewnie będzie co poczytać ;p.
Chyba już zmykam. Do następnego :). Jak będę miała nastrój, postaram się w przyszłym miesiącu też coś dodać. Mam przeczucie, że kwiecień nie będzie zbyt dobry, zwłaszcza święta… nie chcę nawet o tym myśleć bo wczoraj, właściwie nie wiem dlaczego, łza sama poleciała. A to już 11 lat…
Lecę, papatki ;d

piątek, 28 lutego 2014

come back.

Cześć !
Jeeej,  dawno mnie tu nie było… ale ostatnio często myślałam nad tym,  żeby coś tutaj napisać. Tak się złożyło,  że wczoraj rozmawiałam z Alicją na ten temat i jakoś mnie to zmobilizowało do napisania posta. A więc…
Co u mnie ?
Od czasu,  kiedy jeszcze regularnie prowadziłam bloga dość sporo się wydarzyło,  pozmieniało. Zmieniło się przede wszystkim moje nastawienie do ludzi,  do samej siebie,  do życia.  Wiem,  jak to wygląda i jak może się to niektórym wydawać,  że 15-latka pisze o życiu.  Mnie osobiście też to strasznie denerwuje,  jak osoby młodsze jeszcze ode mnie piszą jakie to życie jest złe,  że nie ma sensu i tego typu rzeczy zwłaszcza,  że taki człowiek prawdopodobnie nie ma jakiegoś poważnego powodu,  aby tak myśleć… Ale wracając do tematu.  Tak,  zmieniło się moje nastawienie do życia (jakkolwiek banalnie to brzmi). Widzę to sama po sobie,  że inaczej się zachowuję,  staram się myśleć pozytywnie i nie smucić się tak jak wcześniej. Co jeszcze…  ogólnie trochę się działo. Przede wszystkim,  chyba dowiedziałam się nareszcie co to jest prawdziwa przyjaźń,  ale też jacy niektorzy ludzie są fałszywi,  żałośni i głupi.  Po prostu głupi,  nie da się tego inaczej nazwać…   W szkole…  nawet nie jest najgorzej,  trochę mam już dość ciągłych kartkówek,  sprawdzianów,  prac domowych,  ale z drugiej strony cieszę się że jest jak jest.  Średnia nie jest taka zła,  jak się spodziewałam.  Mam nadzieję, że uda mi się ją chociaż utrzymać a najlepiej poprawić, żeby oceny na świadctwie były jak najlepsze, wiadomo.
Me, myself and I.
Ostatnie 3-4 miesiące pokazały mi jaką jestem osobą. Zauważyłam, jakie błedy popełniam, jak się zachowuję i doszłam do wnisku, że jestem okropna. Cały czas staram się pracować nad pewną kwestią, ale ciężko mi jest sobie z tym poradzić. Ciągle widzę, że robię coś źle, ale za każdym razem jest tak, że najpierw coś powiem lub zrobię a później pomyślę. Przepraszam.
Pomóżcie mi się jakoś ogarnąć ;c.
No ale dobra, nie będę zawracać Wam głowy moimi bzdurnymi przemyśleniami. Haha, kogo ja oszukuję, pewnie i tak nikt już tutaj nie zagląda. No ale, przynajmniej mogłam się wygadać a przy okazji pomyśleć nad pewnymi sprawami.
Okayy, to ja zmykam. Może jeszcze kiedyś tu wpadnę. Spodziewajcie się posta tak na przełomie maja/czerwca, kiedy dopadnie mnie wiosenno-letni optymizm i chęć do działania :D
Dobranoc :*